Efektywne oddychanie nurka rebreatherowego
Odkąd sięgam pamięcią, zawsze chciałem oddychać.
W zasadzie zacząłem oddychać dość wcześnie i szybko weszło mi to w nawyk, który zamierzam pielęgnować aż do późnej starości.
Oczywiście, ponieważ od 45 lat uczę nurkowania, wiem, że większość nurków również ceni sobie regularne oddychanie — zazwyczaj około 20 000 razy dziennie. Dopiero od niedawna, kiedy poznałem metodę Butejki oraz Przewagę Tlenową Patricka McKeowna, zdałem sobie sprawę, że nie zawsze oddychamy tak efektywnie jak powinniśmy. A to, mój przyjacielu, pod wodą może przerodzić się w prawdziwy problem!
Jeśli jesteś nurkiem — a tym bardziej nurkiem rebreatherowym — oddychanie utrzymuje Cię przy życiu pod wodą. Nie tylko dostarcza tlen do komórek i pozwala usuwać produkty przemiany materii, ale jest również ściśle powiązane z funkcjonowaniem układu nerwowego. Przeponowe oddychanie przez nos pomaga zachować spokój i rozluźnienie, podczas gdy oddychanie przez usta, z wykorzystaniem wyłącznie górnej części klatki piersiowej, niemal natychmiast wywołuje stan lekkiego stresu — podobny do tego, jaki odczujemy, zakładając nową białą koszulę na zajęcia z malowania dla nadpobudliwych trzylatków.
Sprzęt, którego używamy pod wodą, wymusza oddychanie przez usta. Dodajmy do tego fakt, że poruszamy się w środowisku, które jest dla nas obce, a układ nerwowy jest gotowy zamienić prosty, stresujący problem w sytuację prowadzącą do paniki. Częstotliwość oddechu wzrasta, pojawia się uczucie braku powietrza, a podatność na hiperwentylację rośnie — czyli dzieje się dokładnie to, czego większość nurków wolałaby uniknąć.
Nurek rebreatherowy jest na taką sytuację jeszcze bardziej narażony niż nurek korzystający z obiegu otwartego, ponieważ szybkie i płytkie oddechy mogą błyskawicznie doprowadzić do nagromadzenia CO₂, które na większej głębokości łatwo osiąga poziom krytyczny.
Sposób oddychania ma pod wodą ogromne znaczenie: wpływa na czas działania pochłaniacza, opory oddechowe, obciążenie organizmu dwutlenkiem węgla oraz na to, jak spokojny pozostaje nurek, gdy coś zaczyna iść nie tak.
Metoda Przewagi Tlenowej opiera się na podstawowej idei, która bezpośrednio odnosi się do problemu: większość ludzi oddycha większą ilością powietrza, niż rzeczywiście potrzebuje ich organizm, a trening zwiększający tolerancję na nieco wyższy poziom CO₂ prowadzi do wolniejszego, lżejszego i bardziej efektywnego oddychania — przy jednoczesnym zmniejszeniu, a nie zwiększeniu, odczuwanego braku powietrza.

Kluczowym mechanizmem jest tutaj efekt Bohra: to właśnie dwutlenek węgla sygnalizuje czerwonym krwinkom, że należy oddać tlen do tkanek. Jeśli oddychasz zbyt szybko lub zbyt intensywnie, CO₂ zostaje usunięty z organizmu, zanim zdąży spełnić swoją rolę. W efekcie tlen pozostaje silniej związany z hemoglobiną zamiast trafiać do mięśni i mózgu — mimo że zaczerpnąłeś „więcej powietrza”.
Rozwiązaniem nie jest głębsze oddychanie, lecz spokojniejszy i lżejszy oddech, który pozwala utrzymać CO₂ w bardziej korzystnym zakresie. Dla nurka rebreatherowego ma to bardzo praktyczne znaczenie: nurek o niskiej tolerancji na CO₂ przy pierwszych oznakach wysiłku lub stresu zaczyna oddychać szybko i płytko. Zwiększa to opory oddechowe, przyspiesza zużycie pochłaniacza i — co szczególnie istotne — utrudnia odróżnienie zwykłej reakcji organizmu na wysiłek od rzeczywistego epizodu hiperkapnii.
Celem jest wypracowanie spokojniejszego wzorca oddychania podczas nurkowania, a nie zwiększanie tolerancji po to, by ignorować rzeczywiste objawy awarii pochłaniacza, podwyższonego pCO₂ czy powstania kanałów w sorbencie. Jeśli podczas oddychania z pętli pojawi się ból głowy, uczucie braku powietrza, które nie ustępuje, albo dezorientacja, należy potraktować to jako wskazanie do przejścia na bailout — a nie jako coś, co można po prostu „przeoddychać”.
Przy zachowaniu tej wyraźnej granicy trzy ćwiczenia wykonywane na lądzie, zaczerpnięte z metody Przewagi Tlenowej, pozwalają rozwinąć podstawowe umiejętności, które przekładają się na spokojniejsze i bardziej efektywne oddychanie na głębokości.
- Test BOLT (Body Oxygen Level Test). Po normalnym — nie pogłębionym — wydechu zatkaj nos i zmierz czas, przez jaki możesz komfortowo wstrzymać oddech, aż pojawi się pierwsza wyraźna potrzeba zaczerpnięcia powietrza — na przykład skurcz gardła lub mimowolne napięcie mięśni brzucha. Nie chodzi o maksymalne wstrzymanie oddechu. Wynik BOLT mierzy Twoją wrażliwość na dwutlenek węgla oraz efektywność oddychania. Wynik poniżej 20 sekund sugeruje wzorzec oddechowy, który szybko prowadzi do uczucia duszności podczas wysiłku — czyli dokładnie takiego, którego nie chcesz mieć podczas nurkowania. Dobry wynik to ponad 40 sekund. Powtarzanie testu BOLT co kilka tygodni daje obiektywny i łatwy do śledzenia punkt odniesienia, pozwalający ocenić, czy trening rzeczywiście poprawia tolerancję na CO₂.
- Breathe Light to Breathe Right — oddychaj lekko, aby oddychać prawidłowo. Usiądź lub połóż się wygodnie i oddychaj wyłącznie przez nos. Delikatnie spłycaj i zwalniaj każdy oddech, aż drobne włoski w nozdrzach poruszają się niemal niezauważalnie. Pozwól, by zarówno podczas wdechu, jak i wydechu pojawiło się łagodne, dobrze tolerowane uczucie „głodu powietrza” i utrzymuj ten spokojny rytm przez trzy do pięciu minut. Jeśli oddech zacznie przyspieszać albo pojawi się niepokój, zmniejsz intensywność ćwiczeń. To podstawowe ćwiczenie służące korygowaniu przewlekłego nadmiernego oddychania i jednocześnie najlepszy wykonywany na powierzchni odpowiednik spokojnego, wymagającego minimalnego wysiłku wzorca oddechowego, do którego dążymy podczas oddychania z ustnika: lekko, wolno, bez zbędnego wysiłku i bez łapania powietrza.
- Wstrzymywanie oddechu podczas lekkiego ruchu — trening tolerancji na CO₂. Podczas marszu lub lekkiego truchtu wykonaj normalny wydech, wstrzymaj oddech i kontynuuj ruch do momentu, gdy pojawi się silne, ale nadal kontrolowane uczucie braku powietrza. Następnie wróć do spokojnego oddychania przez nos i po odzyskaniu komfortowego rytmu powtórz ćwiczenie 4 lub 5 razy. Taki trening zwiększa tolerancję na rosnący poziom CO₂ i spadający poziom tlenu — czyli na stan fizjologiczny, z którym mierzy się nurek wykonujący intensywną pracę — bez ograniczania jego zdolności do rozpoznawania rzeczywistego problemu. W ciągu czterech tygodni taki trening może wyraźnie zwiększyć poziom wysiłku, jaki nurek jest w stanie utrzymać, zanim jego oddech stanie się chaotyczny i przyspieszony. A właśnie ten moment chcemy w przypadku nurka rebreatherowego przesunąć możliwie jak najdalej.

Żadnego z tych ćwiczeń nie wykonuje się pod wodą. To trening prowadzony na powierzchni — tak samo jak nurek buduje kondycję fizyczną na lądzie, zanim wejdzie do wody.
Na rebreather przenosimy przede wszystkim sam wzorzec oddychania: powolny, przeponowy, delikatny — przypominający spokojne oddychanie przez nos, mimo że pod wodą oddychamy przez ustnik. Równie ważny jest układ nerwowy, który nie reaguje gwałtownym przejściem do szybkiego, płytkiego oddechu w chwili, gdy wzrasta poziom CO₂ albo wykonywane zadanie staje się stresujące.
Nurek, który zbudował taką bazę, zazwyczaj:
- oddycha z pętli wolniej i bardziej efektywnie,
- wydłuża efektywny czas pracy pochłaniacza,
- wykonuje tę samą pracę przy mniejszym wysiłku,
- zachowuje większy spokój i kontrolę, jeśli coś pójdzie nie tak z pętlą oddechową, warunkami środowiskowymi, sprzętem albo innym nurkiem.
Nie traktuj oddychania jako coś oczywistego. To jeden z podstawowych elementów każdego nurkowania, a jednocześnie taki, który stosunkowo łatwo można ćwiczyć.
Nurkowie rebreatherowi nie zawsze zdają sobie sprawę, że poprawa własnego stanu psychicznego i wydolności fizjologicznej jest jednym z najskuteczniejszych sposobów przygotowania się na wszystko, co może się wydarzyć podczas nurkowania.

O autorze:
Cedric „Vic” Verdier jest IDF Instructor Trainerem mieszkającym w USA, gdzie prowadzi szkolenia z nurkowania na mieszaninach gazowych oraz nurkowania jaskiniowego. Z rebreatherów korzysta od 30 lat, a jego obecna „broń masowej eksploracji” to zestaw dual Liberty sidemount CCR.
Kiedy nie jest pod wodą, można go spotkać podczas spacerów na łonie natury z jego czarnym owczarkiem niemieckim albo w roli trenera na
jego siłowni w Seattle.



