
Narzędzie do problemu czy problem do narzędzia ?
Jeśli chcesz wbić gwóźdź, weź młotek. Nawet najlepszy śrubokręt nie zrobi tego dobrze. Jeśli chcesz wkręcić śrubę, żaden młotek ci nie pomoże. Narzędzie nie jest dobre samo w sobie — jest dobre wtedy, gdy rozwiązuje konkretny problem. Dokładnie tak samo jest z konfiguracją nurkową.
Brzmi banalnie, dopóki nie wejdziemy do świata nurkowania, w którym wybór sprzętu zaskakująco często przestaje być decyzją techniczną, a zaczyna przypominać deklarację światopoglądową. Singiel, twinset, side mount czy CCR nie są już po prostu różnymi narzędziami. Stają się szkołami myślenia, znakami przynależności, a czasem wręcz elementami tożsamości. Człowiek nie mówi już: „do tego nurkowania wybieram side mount”, lecz zaczyna myśleć: „jestem nurkiem side mountowym”. Od tego momentu każde kolejne nurkowanie musi zostać tak opisane, zaplanowane albo zinterpretowane, żeby side mount ponownie okazał się właściwą odpowiedzią.
Kiedy masz w ręku siekierę, wszystko dookoła zaczyna przypominać drzewo.

Najpierw problem, potem narzędzie
Nie ma nic złego w standardowej konfiguracji. Przeciwnie — w określonym środowisku, przy określonym rodzaju nurkowań i w zespole stosującym wspólne procedury może ona być ogromną wartością. Daje przewidywalność, ogranicza przypadkowość, upraszcza komunikację i sprawia, że partner wie, gdzie szukać konkretnego elementu wyposażenia oraz czego spodziewać się w sytuacji awaryjnej. Pozwala też skupić się na nurkowaniu zamiast za każdym razem od początku projektować cały zestaw. Dobrze przemyślany standard jest punktem wyjścia opartym na doświadczeniu wielu ludzi i nie ma powodu odrzucać go tylko po to, by za wszelką cenę być oryginalnym.
Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy zapominamy, że każda standardowa konfiguracja powstała jako odpowiedź na pewien zestaw założeń. Jeżeli zmienia się człowiek, zadanie, środowisko, zespół albo dostępny sposób wejścia do wody, mogą zmienić się również właściwe narzędzia. Rozwiązanie stworzone do długiej penetracji jaskini nie musi być najlepszym wyborem na łatwe nurkowanie z łodzi. Zestaw doskonały w szerokim korytarzu może stać się przeszkodą w ciasnym przejściu. Konfiguracja intuicyjna dla osoby praworęcznej może być nieintuicyjna dla osoby leworęcznej. Konfiguracja sprawdzająca się podczas trudnego nurkowania może nie mieć sensu przy prostym nurkowaniu rekreacyjnym, a to, co zapewnia rozsądną redundancję jednej osobie, inną może przeciążyć do tego stopnia, że sama redundancja stanie się źródłem problemów.
Nawet dla laika nie jest przecież tajemnicą, że zabranie ze sobą siedmiu spadochronów nie sprawia, że skoczek staje się siedem razy bezpieczniejszy.
Standard nie jest więc prawem natury. Jest gotową odpowiedzią na wcześniej zdefiniowane pytanie. Zanim z niej skorzystamy, wypada sprawdzić, czy nadal odpowiadamy na to samo pytanie.

Nie oznacza to oczywiście, że każdy powinien przed nurkowaniem wrzucić do bagażnika przypadkowy zestaw elementów, a następnie połączyć je zgodnie z aktualnym nastrojem. Elastyczność nie jest sprzętową anarchią, podobnie jak samodzielne myślenie nie polega na odrzuceniu całej wiedzy zgromadzonej przed nami. Każdy element wyposażenia powinien mieć jasno określony cel, współpracować z pozostałymi elementami, dać się sprawnie obsłużyć i nie tworzyć większego ryzyka niż to, które ma ograniczać. Nurek musi być wyszkolony w używaniu wybranej konfiguracji, a jego partnerzy muszą ją rozumieć na tyle, by potrafili skutecznie działać razem z nim.
Dlatego znacznie ważniejsza od pytania „czy tak się robi?” jest uczciwa sesja „co jeśli?”. Co się stanie, jeśli ten element zawiedzie? Czy mogę do niego sięgnąć w realnych warunkach, a nie tylko stojąc przed lustrem? Czy potrafię go obsłużyć w grubych rękawicach, w zerowej widoczności i w stresie? Czy awaria jednego elementu wpływa na inne? Czy partner wie, jak udzielić mi pomocy? Czy rzeczywiście potrzebuję tej redundancji, czy jedynie dokładam ciężar, opór i kolejne punkty potencjalnych awarii? Jak konfiguracja zachowa się podczas wejścia, wyjścia, transportu, w prądzie, w ciasnym przejściu albo przy konieczności przekazania gazu?
Jeżeli rozwiązanie przechodzi taką analizę, ma logiczne uzasadnienie i zostało przećwiczone, może być inne niż rozwiązanie stosowane przez sąsiedni zespół, nie będąc przez to gorsze. Jeżeli jej nie przechodzi, nie uratuje go ani popularność, ani tradycja, ani logo federacji na slajdzie. „Bo tak zawsze robimy” bywa informacją o pochodzeniu rozwiązania, ale nie jest jeszcze argumentem potwierdzającym jego przydatność.

Keep it simple.
W IDF nie jesteśmy wrogami standardowej konfiguracji. Jesteśmy przeciwnikami podnoszenia jej do rangi dogmatu i przedstawiania jako jedynej dopuszczalnej odpowiedzi na każdy rodzaj nurkowania. Instruktor otrzymuje od nas elastyczność, ale razem z nią otrzymuje odpowiedzialność. Jeśli chce uczyć sprawdzonych, standardowych rozwiązań, ponieważ zapewniają zespołowi przewidywalność i dobrze odpowiadają warunkom, w których prowadzi szkolenie — może to robić. Jeśli chce uczyć, że dobre może być każde rozwiązanie, które ma określony cel, współpracuje z resztą konfiguracji i pomyślnie przechodzi rzetelną sesję „what if” — również może to robić.
W obu przypadkach powinien jednak uczyć rozumienia, a nie reprodukcji. Kursant powinien wiedzieć nie tylko, gdzie przypiąć automat, ale również dlaczego właśnie tam; nie tylko jak poprowadzić wąż, lecz także jaki problem ma rozwiązać jego długość; nie tylko jakie płetwy kupić, ale jak ich sztywność ma się do jego siły, techniki, skafandra i charakteru planowanych nurkowań. Rozwiązanie może być standardowe, lecz odpowiedź nie powinna ograniczać się do stwierdzenia, że „tak przewiduje system”.
Dobry nurek nie jest mistrzem jednej konfiguracji. Oczywiście powinien perfekcyjnie znać i obsługiwać sprzęt, którego używa, ale prawdziwa wszechstronność zaczyna się krok wcześniej: przy umiejętności rozpoznania, jakiego sprzętu w ogóle warto użyć. Singiel, twinset, side mount i CCR nie są konkurującymi religiami ani kolejnymi szczeblami wtajemniczenia, na których każde następne narzędzie czyni poprzednie zbędnym. Każde z nich rozwiązuje określone problemy, każde wprowadza własne ograniczenia i każde może być znakomitym albo fatalnym wyborem — zależnie od tego, co zamierzamy zrobić.
Side mount może być świetną odpowiedzią na ograniczenia przestrzeni, transportu albo dostępu do zaworów, ale nie każdy nurek i nie każde miejsce potrzebują tej odpowiedzi. Twinset może zapewniać wygodniejszą obsługę w wodach otwartych, lecz jego masa oraz gabaryty również pozostają częścią równania. CCR może radykalnie zmienić możliwości dotyczące czasu, gazu i logistyki, a jednocześnie wprowadza inne procedury, obciążenie zadaniowe i sposoby, na jakie nurkowanie może pójść źle. Zwykły singiel, często traktowany jako rozwiązanie „podstawowe”, w dobrze dobranym zadaniu może okazać się opcją najbardziej rozsądną właśnie dlatego, że nie komplikuje tego, czego komplikować nie trzeba. Dojrzałość nie polega na wybieraniu najbardziej zaawansowanego narzędzia, tylko najprostszego narzędzia, które bezpiecznie wykona pracę. Keep it simple.
W nurkowaniu nie brakuje tymczasem ludzi, którzy pół życia spędzają na doktoryzowaniu się z rozciągliwości gumki przy karabinku. Potrafią godzinami dyskutować, czy powinna mieć cztery czy pięć milimetrów średnicy, pod jakim kątem należy zawiązać węzeł i ile dokładnie milimetrów linki może wystawać poza jego krawędź. Każde odstępstwo od ich konfiguracji traktują niemal jak zagrożenie dla życia, a czasami także dla porządku moralnego całej społeczności nurkowej. Kiedy jednak zapytać, jaki konkretnie problem ta gumka ma rozwiązać, odpowiedź podejrzanie często sprowadza się do: „bo tak ma być”.
Precyzja jest cenna, a dbałość o szczegóły może decydować o bezpieczeństwie. Problem zaczyna się wtedy, gdy doskonalenie jednego narzędzia zastępuje umiejętność myślenia, a człowiek tak długo poleruje swój młotek, że ostatecznie w każdym problemie widzi już wyłącznie gwóźdź.
Najpierw zdefiniuj problem. Potem wybierz narzędzie. Nigdy odwrotnie.
Ostatecznie o klasie nurka nie świadczy perfekcja, z jaką posługuje się jednym narzędziem, lecz biegłość w dobieraniu ich do potrzeb.
CEO IDF



